fbpx

Przez Polskę – część północno wschodnia

Plan zakładał objechanie Polski dookoła, jednak z powodu ograniczonego urlopu skoczyło się na podróży wzdłuż północno-wschodniej granicy naszego kraju.

Nasza trasa z Katowic wiodła na północ do Załęczańskiego Parku Krajobrazowego położonego w zakolu Warty na trójstyku granic województw górnośląskiego, opolskiego i łódzkiego. Znajduje się tam stanica harcerska Nadwarciański Gród. Następnie ruszyliśmy gminnymi drogami w kierunku Poznania. Jechaliśmy w lipcu, pola z dojrzałym zbożem, rzepakiem, czy ziemniakami ciągnęły się po horyzont. Wielkopolska ma rozwinięte rolnictwo, pola są duże, niektóre nawadniane, widać nowoczesne maszyny i porządek. Będzie to dużym kontrastem do tego co zobaczymy za kilka dni.

Odwiedziliśmy park starych dębów w Rozalinie pod Poznaniem. Jest to największe w Europie skupisko dębów pomnikowych składające się z prawie 1400szt. Najsłynniejsze z nich to Lech, Czech i Rus. Według najnowszych badań dendrologicznych to podobno Rus jest najstarszym dębem w Polsce i liczy sobie 800lat (dąb Bartek z świętokrzyskiego jest o ponad 100 lat młodszy!) Piękne majestatyczne drzewa nad meandrującą Wartą, czasami pozbawione liści i wyglądające jak z horrorów były świetną odskocznią od monotonii rolniczego krajobrazu wielkopolski.

Po zwiedzeniu przypałacowego parku w Rozalinie ruszyliśmy w stronę Gniezna gdzie mieliśmy pierwszy nocleg. Drugiego dnia rano postanowiliśmy zwiedzić gnieźnieńską Bazylikę Św. Wojciecha. Tysiąc letnią historię tego miejsca najlepiej usłyszeć od przewodników którzy w ciekawy sposób pokazali nam miejsce koronacji 5 królów, posadzkę po której przechadzał się Bolesław Chrobry czy też opowiedzieli o drzwiach gnieźnieńskich.

Nie jesteśmy fanami długich muzealnych wycieczek dlatego wizyta w bazylice całkowicie zaspokoiła naszą ciekawość początków państwa Polskiego. Ruszyliśmy dalej, naszym kolejnym przystankiem był Biskupin leżący 40 km na północ.

Osada w Biskupinie powstała wg badań drzew użytych do budowy około 748 roku p.n.e. czyli pond 2700 lat temu. Zbudowana na wyspie, otoczona wałem była domem dla prawie 1000 osób. Krótki spacer po pradawnym grodzie i ruszamy na północ.

Nadszedł czas na coś bardziej współczesnego. Ten punkt wyprawy to śruba Zbyszka, a więc trasa off-road i Borne Sulinowo. Ten dawny radziecki garnizon wojskowy który do 1992 był wyłączony spod administracji Polskiej to teraz małe senne miasteczko w którym parę razy w roku odbywają się ciekawe imprezy motoryzacyjne. My trafiliśmy na Rajd Breslau. Najpierw szybka wycieczka na poligon i jak się okazało przemykanie w lesie pomiędzy ogromnymi wyścigowymi ciężarówkami które trenowały przed zawodami, a później przechadzka po obozowisku rajdu i przyglądanie się z bliska tym maszynom.

Nasza wycieczka była możliwa dzięki temu, że wysłaliśmy dzieci na obóz. Teraz nadszedł czas by je odwiedzić. Po drodze nad Bałtyk jedziemy drogą stu zakrętów pomiędzy Czaplinkiem, a Połczynem Zdrój by wylądować na noclegu w Pogorzelicy. Ta mała miejscowość między Dziwnowem, a Kołobrzegiem odczarowała moje negatywne skojarzenia nadmorskich miejscowości. Plaże bez wszędobylskich parawanów, brak tłumów, chodzących sobie po głowach turystów wprawiły nas w iście wakacyjny nastrój. Jak się okazało nasze dzieci bawiły się świetnie i nie za bardzo miały czas na pogaduszki z rodzicami. Kąpiel w morzu i ruszamy w dalszą drogę szukając ciekawych miejsc na mapie Polski.

Przejazd wzdłuż wybrzeża w szczycie wakacyjnego sezonu nie należy do najprzyjemniejszego, nawet na motocyklu. Korki, niezdecydowani kierowcy, drogi w kurortach na których można się spodziewać niespodziewanego. To wszystko sprawiło, że postanowiliśmy zjechać na południe i szukać noclegu na Kaszubach. Tak trafiliśmy w okolice Szymbarku. Młody syn właścicieli pensjonatu do którego zajechaliśmy zadbał nie tylko o nas ale również o motocykl który nocował w holu budynku między kredensami. My dla odmiany spędziliśmy ciekawy wieczór słuchając kaszubskiej gwary i opowieści o tym jak się tu żyje.

Początek lipca 2015 był wyjątkowo upalny, temperatury dochodziły do 36st.C więc kolejnego dnia postanowiliśmy wrócić nad morze i trochę się ochłodzić. Wybraliśmy plaże na Mierzei Wiślanej w okolicy Krynicy Morskiej. Wchodząc na plażę w butach motocyklowych i całym ubraniu wzbudziliśmy małą sensację, kolejna kąpiel w morzu i jedziemy dalej – tym razem na Mazury.

Następny przystanek to Mikołajki i znowu coś dla fanów motoryzacji. Rajd Polski jest największą imprezą tego typu w kraju i drugim po słynnym Rajdzie Monte Carlo najstarszym rajdem samochodowym na świecie. W 2005 roku Rajd Polski został przeniesiony na szutrowe drogi Mazur, a bazą zawodów zostały wybrane Mikołajki. Od 2014 roku Rajd Polski ponownie był rundą Rajdowych Mistrzostw Świata. Po problemach z kibicami i bezpieczeństwem na odcinkach w 2017 r., jak i w ubiegłych latach, FIA zrezygnowała z rundy mistrzostw świata w Polsce na rzecz Rajdu Turcji. My w lipcu 2015r. załapaliśmy się na ostatnie okrążenia mistrzostw świata z śmietanką kierowców rajdowych.

Po kilku godzinach kibicowania w niemiłosiernym upale zapragnęliśmy znowu ochłodzić się w wodzie. W drodze do kolejnego noclegu zatrzymaliśmy się przy plaży znajdującej się tuż pod mostem nad jeziorem Śniardwy. Wioskowa miniaturowa plaża na której miejscowi spędzali niedzielne popołudnie dała nam chwile ochłody, a obiad w postaci kiełbasy z bułką poprawił humor. Nocleg znaleźliśmy w malowniczej miejscowości nad jeziorem Wigry.

Od tego miejsca zaczynamy kierować się na południe, wzdłuż wschodniej granicy. Drogi różnią się tu diametralnie od tego co widzieliśmy dotychczas. Główne krajówki są w porządku natomiast drogi gminne i wiejskie to inna historia. Początek trasy wiedzie przez Sokółkę i Kruszyniany – skupisko Polskich tatarów. Po obejrzeniu meczetu pojechaliśmy na obiad do pobliskiej tatarskiej karczmy. Pyszne tradycyjne jedzenie rozleniwiło nas i znowu zaczęliśmy myśleć o odpoczynku nad wodą. Ruszyliśmy więc w poszukiwaniu plaży kierując się w stronę jeziora Siemianówka. Kiedy dotarliśmy na plażę dopadła nas letnia burza więc problem z odchodzeniem się rozwiązał się sam.

Przejazd wzdłuż wschodniej granicy to jak podróż w czasie. Drewniane chaty dominują nawet w większych miejscowościach. Na wsiach uśpionych i na wpół opuszczonych czasem trudno znaleźć dom murowany. Drogi z kocich łbów lub piaszczyste dukty ciągną się kilometrami. Zresztą cały ten obszar powoli wymiera, młodzi już dawno wyjechali za pracą, a na ławeczkach przed płotem od czasu do czasu widać jakiegoś staruszka.

Po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów bocznymi drogami wróciliśmy na główną trasę i ruszyliśmy do Białowieży zobaczyć żubry. Niestety zwierzęta miały gdzieś turystów i w upale i duchocie pochowały się w najdalszych zakątkach wybiegu. Zaliczyliśmy też awarię w postaci urwanego chlapacza który nie wytrzymał drogi z kocich łbów.

Na nocleg dotarliśmy w okolice miejscowości Niemirów na Bugiem. Kolejny dzień to jazda wzdłuż rzeki która jest naturalną granicą naszego kraju. Rzeka ma ogromną ilość starorzeczy, mokradeł i zakoli.

Nocleg nad Bugiem

Minęliśmy równinne Polesie by w końcu wylądować na Roztoczu. Uważam, że jest to najbardziej malowniczy rolniczy region w kraju. Wzgórza lessowe poprzecinane są pasami pól tworzącymi wstęgi ciągnące się czasem przez kilka wzniesień. Do tego głębokie lessowe wąwozy i kurhany sprzed 3 tysięcy lat dodają magii temu miejscu.

Kurhan w Wożuczynie datowany na 1200p.n.e.

Przejazd przez te malownicze pola o zachodzie słońca, a później oglądanie rozgwieżdżonego nieba pozostanie w naszej pamięci na długo.

Stare powiedzenie “cudze chwalicie swego nie znacie” podczas tej podróży sprawdziło się w 100%. Podczas 7-mio dniowego wyjazdu odwiedziliśmy zamki, 1000 letnie kościoły, malownicze plaże i wzgórza, prastarą puszczę i starożytne miejsca pochówku. I to wszystko w naszym kraju.

Pozdrawiam, Ewa Tarnawska

Krótki film z tej podróży zobaczycie tutaj : https://youtu.be/l9ueBysYg5E

Dodaj komentarz

Close Menu
×
×

Koszyk